Metalowi Ludzie przybyli Wielką Wodą na długich wielonogach-o-skrzydłach-ptaków. Ich długie noże zabiły nieliczne drzewa przy brzegu na budowę ogromnego dom bez dachu. Wewnątrz wielkiego domu postawiali mniejsze domy. Kiedy zabijano drzewa niektórzy z Metalowych Ludzi siedli na bezrogie antylopy i ruszyli w głąb lądu.
***
Stary żołnierz podszedł do stojącego na brzegu oceanu trzydziestoletniego blondyna w oficerskiej zbroi.
- Pułkowniku... Wrócili pierwsi zwiadowcy. To Mondar, Jaere i Lehan.
Ardan spojrzał na podwładnego i dał mu gestem znak by kontynuował.
- Mondar znalazł kilka słonych sadzawek wzdłuż rzeki, obrośniętych kolczastymi krzewami. Dalej drzewa są rzadkością - jedno, góra dwa co kilka mil. Teren nieco się podwyższa, ale widoczność jest dobra. Wygląda na to, że drzewa które tu znaleźliśmy muszą nam wystarczyć...
- Sprawdźcie czy te krzewy się palą. - Przerwał Ardan - Nie możemy marnować drewna na opał.
- Tak panie pułkowniku. Mondar już o tym pomyślał i twierdzi, że palą się dobrze. Upiekł nawet na ich ogniu rybę którą wyłowił z rzeki. To druga sprawa - w rzece i sadzawkach są ryby i małże. Możemy wysłać ludzi do ich zbierania.
- Nie odechciało Ci się owoców morza po tylu miesiącach Rehanie? Nie, nie będę teraz katować ludzi rybami, niech pokrzepią się suszonym mięsem i chlebem przez jakiś czas. Kontynuuj.
Stary żołnierz pociągną się za wąs ukrywając uśmiech, wzruszył ramionami i zaczął mówić dalej.
- Tyle, jeżeli chodzi o Mondara. Jaere, cóż, Jaere jechała wzdłuż brzegu oceanu, ku północy - Pułkownik skłonił głową, pamiętając własne rozkazy - Nie ma tam żadnych ujść rzek, drzew ani miejsc nadających się do lądowania, tylko klify i klify. Jest trochę morskiego ptactwa, jeżeli ryby i ostrygi przejadły się ludziom, to mewy pewnie też, ale tak sobie myślę, że jajka mogły by być ciekawą odmianą.
Ardan kiwną głową i klepną Rehana w ramię ze śmiechem - Lehan znalazł coś ciekawszego do jedzenia?
Stary żołnierz pokręcił głową - Lehan znalazł ślady ludzi. Albo Innych, nie był w stanie orzec jednoznacznie - Podniósł uspokajająco rękę widząc niezadowoloną minę dowódcy - Stare, sprzed wielu-wielu lat. Jakieś zawalone chałupy z gliny i traw, resztki ogrodzenia z wyschniętych kolczastych krzewów, chyba zagrody. Wyglądało to dla Lehana na dawną wioskę dzikusów, jak na Sawannach.
Młodszy mężczyzna skinął głową - Informuj mnie, kiedy przyjadą następni. Będę w swoim namiocie.
Stary zasalutował i odszedł w kierunku rozbudowywanego obozu. Ardan postał jeszcze chwilę patrząc na pianę zbierającą się na brzegu, odliczył dziesięć kolejnych fal, obrócił i ruszył w kierunku dużego namiotu ustawionego między pobliskimi drzewami.
Wnętrze namiotu wypełniał półmrok, jakże odmienny od jasnej czerwieni zachodzącego słońca. Ardan przywołał niewolnicę i zażądał wina. Służka odeszła do oddzielonej przesłoną części po czym rozległ się brzęk kielichów.
- Myślisz, że jesteśmy dość daleko od Moinonu? - Ardan został wytrącony z zamyślenia przez głos siostry. - Myślisz, że tu... - Głos się jej załamał na moment - Że tu będzie dobrze?
- Arae... - Mężczyzna powoli obrócił się do siostry i zaczął iść w jej kierunku - Jesteśmy tysiące mil od domu. Żadni Szperacze nie przypłyną tu po Ciebie. Nie zrobiłaś nic co zmuszało by ich do przepłynięcia dwóch mórz i opłynięcia południowej Tengi... To, że ty... - Odkaszlnął i pokręcił głową. - Słuchaj, jesteśmy za daleko żeby mieli za tobą tu płynąć...
Zasłona poruszyła się. Niewolnica z opuszczoną głową wniosła dzban wina, kielich i tacę z pokrojonym chlebem, serem i mięsem. Ardan podniósł mały stolik i postawił go koło stery koców w których zagrzebała się Arae. Następnie odebrał od niewolnicy tacę i pokazał żeby przyniosła drugi kielich.
- Jedz siostro, nabierz sił żebyś mogła jeździć konno kiedy będziemy poznawać ten ląd
Zagryzł wargi żeby nie powiedzieć jej jak bardzo dziki i zapomniany przez cywilizację ląd.
_________________ "wodziarz i gieesowiec. Człowiek, który ma zaimplantowanego chipa z zasadami dowolnej gry fabularnej. Przez niego trzeba się było umawiać na tę sesję z trzytygodniowym wyprzedzeniem." (z blogu Krakonmana)
Last edited by Drake on 2008-12-04, 21:52; edited 1 time in total
Poza tym, mię się podoba. Dobrze oddałeś np. Moinońskie imiona, a dla mnie, jako wielbicielki wszelkiej maści 'dzikusów', najlepszy jest fragment opisujący budowę fortu z perspektywy dzikich. ALE. Jeśli tak, to musieli dopłynąć do czegoś w rodzaju ludzkiego rezerwatu, bo Inni doskonale znają miecze, tyle że nie stalowe. I na pewno nie mieszkaliby w chałupach z gliny! Aczkolwiek pozostałości ludzkich plemion żyją właśnie tak...Opis konkwisty całkiem bomba! (czy to nie konkwista, tylko oni usilnie uciekają z Moinonu?) A kim są Szperacze i przed czym ucieka dziewczyna, to chwilowo dla wszystkich tajemnica? Czy coś przegapiłam?:)
_________________ Aby być czarownicą, potrzebny jest wyjątkowy charakter. Potrzebne są także wyjątkowe usta - takie, które pozostają zamknięte. Dochowywanie tajemnic daje siłę, a siła zyskuje szacunek. A szacunek to twarda waluta.
Eee, Szperacze to na mój gust tajne służby Moinonu, a przynajmniej żywcem je przypominają. ;) No i wreszcie ktoś wymyślił dla nich sensowną nazwę; dziękuję. :D A ekipa to wygląda na "raczej-uciekającą", sądząc z tytułu. Pewnie oficjalnie udali się z misją badawczą, a przy okazji skorzystali z możliwości znalezienia się tak daleko od Moinonu, jak się w tym świecie da.
Fajnie, że zobrazowałeś temat eksploracji dziczy. :]
_________________ "O praktyce mówimy, gdy system informatyczny działa, choć nikt nie wie, dlaczego. Z teorią mamy do czynienia wtedy, gdy system nie działa, ale znamy przyczynę. My łączymy teorię z praktyką: system nie działa, i nikt nie wie, dlaczego."
-- anonim
Amiryth to nie dzicz!!!!! Chyba, że nie chodzi o Amiryth:D
EDIT: Aaa, że niby Tenga...no, to może być.
_________________ Aby być czarownicą, potrzebny jest wyjątkowy charakter. Potrzebne są także wyjątkowe usta - takie, które pozostają zamknięte. Dochowywanie tajemnic daje siłę, a siła zyskuje szacunek. A szacunek to twarda waluta.
Ciąg dalszy nastąpi jak się zbiorę.
Co do uwag w stylu "poprawić styl" proszę o bardziej sprecyzowane opinie ze wskazaniem - co zgrzyta, co jest nie tak, które sekwencje źle się czyta.
_________________ "wodziarz i gieesowiec. Człowiek, który ma zaimplantowanego chipa z zasadami dowolnej gry fabularnej. Przez niego trzeba się było umawiać na tę sesję z trzytygodniowym wyprzedzeniem." (z blogu Krakonmana)
_________________ Aby być czarownicą, potrzebny jest wyjątkowy charakter. Potrzebne są także wyjątkowe usta - takie, które pozostają zamknięte. Dochowywanie tajemnic daje siłę, a siła zyskuje szacunek. A szacunek to twarda waluta.
CO?! PFFFFF! To ja nie pisze więcej do Tineyi jak mnie tak znieważają... Czy ja pisze o cudzych bohaterach? Wywracam cudzą fabułę? Albo coś?
<śmiertelnie obrażony drake>
Quote:
Mamy niewolników w moinonie?
Muszą być! Mi się tak jakoś Moinon bardzo rzymsko widzi... Z czasów końca republiki rzecz jasna...
_________________ "wodziarz i gieesowiec. Człowiek, który ma zaimplantowanego chipa z zasadami dowolnej gry fabularnej. Przez niego trzeba się było umawiać na tę sesję z trzytygodniowym wyprzedzeniem." (z blogu Krakonmana)
Muszą być! Mi się tak jakoś Moinon bardzo rzymsko widzi... Z czasów końca republiki rzecz jasna...
Moinon? Boże uchowaj... Prędzej Rewolucja Francuska o ustabilizowanym ustroju. ;)
Ale faktem jest, że pewne formy niewolnictwa są przewidziane.
_________________ "O praktyce mówimy, gdy system informatyczny działa, choć nikt nie wie, dlaczego. Z teorią mamy do czynienia wtedy, gdy system nie działa, ale znamy przyczynę. My łączymy teorię z praktyką: system nie działa, i nikt nie wie, dlaczego."
-- anonim
Moinon? Boże uchowaj... Prędzej Rewolucja Francuska o ustabilizowanym ustroju. ;)
Nie aż taka super-wielka różnica... I tu i tu do każdego mówi się obywatelu. I prawa obywatela teoretycznie są duże, ale dobro publiczne jest najważniejsze a służba państwowa jest chwalebna.
_________________ "wodziarz i gieesowiec. Człowiek, który ma zaimplantowanego chipa z zasadami dowolnej gry fabularnej. Przez niego trzeba się było umawiać na tę sesję z trzytygodniowym wyprzedzeniem." (z blogu Krakonmana)
"Nie odechciało Ci się owoców morza po tylu miesiącach [,] Rehanie?"
Oprócz tego pod moją nieobecność poprawiłeś brakujące "ł" w paru słowach typu 'zaczą', to Ci się chwali, (EDIT: A nie, jednak nie wszędzie poprawiłeś...) poza tym ten brakujący przecinek mogłabym powstawiać jeszcze w wieeelu miejscach. Poza tym w porządku, myślę. Tylko coś mi nie leży fraza "zaczął iść".
I w przeciwieństwie do Ardisa, jakoś nie widzę w Moinonie niewolników. Trza będzie uzgodnić.
A, i jeszcze - czy ich armia zupełnie przypadkiem posiada takie same stopnie wojskowe jak w Europie?:D
_________________ Aby być czarownicą, potrzebny jest wyjątkowy charakter. Potrzebne są także wyjątkowe usta - takie, które pozostają zamknięte. Dochowywanie tajemnic daje siłę, a siła zyskuje szacunek. A szacunek to twarda waluta.
Hymm... Robotnicy przymusowi? "Wyzwoleńcy" spod panowania Innych którzy muszą zostać dopiero nauczeni Oświeconej Drogi Człowieka pracując pod nadzorem cywilizowanych ludzi?
_________________ "wodziarz i gieesowiec. Człowiek, który ma zaimplantowanego chipa z zasadami dowolnej gry fabularnej. Przez niego trzeba się było umawiać na tę sesję z trzytygodniowym wyprzedzeniem." (z blogu Krakonmana)
Kwestia nie była szeroko omawiana, ale kombinowałem kiedyś nad gospodarką Moinonu i pewne formy pracy przymusowej jak najbardziej występują. Generalnie delikwent, który otrzymał państwowe miejsce pracy (rolnik, robotnik, urzędnik, cokolwiek - ok, nad urzędnikami nie myślałem, ale dla nich też się na pewno coś znajdzie), który nie wykonał normy, zostaje przeniesiony do ośrodka, gdzie będzie pracował pod nadzorem. Jeżeli tam nauczy się pracować wydajniej, ma szanse na ponowne uzyskanie samodzielności. A jak nie, to nie. Nie jest to kołchoz (w końcu ludzie mają jednak stamtąd wychodzić), ale warunki życia są na tyle średnie, żeby nie stanowić zachęty do pracy tam.
Po co trzymać ludzi w więzieniach, żeby bezproduktywnie pochłaniali pieniądze podatników, skoro mogą pracować... :P
Przestępców też nie trzyma się w więzieniach, tylko zagania do roboty. W końcu kamieniołomy, poręby itp też potrzebują pracowników. ;)
_________________ "O praktyce mówimy, gdy system informatyczny działa, choć nikt nie wie, dlaczego. Z teorią mamy do czynienia wtedy, gdy system nie działa, ale znamy przyczynę. My łączymy teorię z praktyką: system nie działa, i nikt nie wie, dlaczego."
-- anonim
You cannot post new topics in this forum You cannot reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot vote in polls in this forum You cannot attach files in this forum You can download files in this forum